The current mood of Selma at www.imood.com
[Księga gości]
RSS
ARCHIWUM
2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004
2003

 

ownlog.com

14.11.2018 :: 19:33 | Komentuj (0)
Witaj moje rodzinne miasto. 
Trochę inaczej chciałam żeby było i trochę mechanizmy obronne wzięły górę. Oni winni są na swój sposób, teraz jak to zrobić, by nie żywić urazy. Nie wkładać w nią energii, tylko myśleć o tym czego mogę się nauczyć i co zrobić dobrego dla ośrodka.
Ani miasto na G, choć tam mnie zaakceptowali. Ani moje miasto tak jak bym chciała tylko więcej wysiłku będę musiała włożyć w utrzymanie praktyki i warunków do niej..
Use the time. 
Lama.. lama jest wszędzie, blessing jest wszędzie

11.09.2018 :: 02:22 | Komentuj (0)
Plan na resztę życia by się przydał. A jeśli to za trudne to chociaż plan na kilka lat.

Czytam horoskop chiński i najbliższe pół roku będzie średnie ale 2019 ma być dobry.
Oboje moi rodzice już nie żyją. Moja pierwsze myśl na dziś w tym temacie to Hura! obym była wewnętrznie od nich wolna. Obym wzięła i wykorzystała z wdzięcznością to co "od nich dostałam" i wyrzuciła jakoś to co mnie ogranicza.
Pieniądze, kariera, niezależność. Kariera jako wyszukiwacz błędów,kontroler jakości. Albo analiza informacji i pisanie jakiś tekstów na zamówienie, albo robienie zdjęć i jakaś praca graficzna na komputerze. Albo uniwersytet i praca naukowa, wygłaszanie wykładów.. Ale wymyślam. Albo może nauka czegoś z prawa, finansów, zarządzania i inwestowanie potem. Albo praca w korpo po angielsku. Praca psychologa diagnosty. Praca kierowcy na wiosce. 
Czego chcę, czego pragnę, jak ma moje życie wyglądać za pięć lat, albo może za 3,5 jak będę miała 35? Skończone praktyki wstępne..

09.09.2018 :: 12:31 | Komentuj (0)

Ludzkie upadki nie są piękne, napisałam dziewczynie ojca.
Dziś po zaśnięciu śniło mi się bardzo plastycznie i prawdziwie, że umarłam. Obudziłam się na skraju szosy, było ciepło i czułam się dobrze, tylko niewyraźnie widziałam i nie wiedziałam skąd się tam wzięłam. Pomyślałam o miejscu i od razu się tam znalazłam. O, już nie ma tu buddyjskiego ośrodka, teraz to prywatne mieszkanie jakiejś młodej dziewczyny, został tylko magnes z buddyjskim symbolem. I poczułam złość i ból, z przywiązania do tego miejsca, że już tu nie mieszkam! Ach, rzuciłam w dziewczynę i lustro tym magnesem i klamką od szafki. Dziewczyna zamarła w przerażeniu, ja zobaczyłam, że nie mam odbicia w lustrze. A więc to tak. Umarłam, skończyło się. Co teraz? Obudziłam się, kiedy wróciłam do odrętwiałego ciała dopiero skleiłam, że zostałam potrącona na tej drodze i tam umarłam a umysł poniósł mnie do miejsca z którym się czułam związana. I tyle z tego mojego całego praktykowania. Tak to właśnie będzie, nie mam kontroli nad umysłem, emocje mnie poniosą, doskonale przecież wiem co mam w umyśle, przywiązanie, zazdrość, gniew. Tak to się może wydarzyć, niespodziewanie. Nadzieja w tym przywiązaniu do buddyzmu! Obym zawsze była blisko nauk!

08.09.2018 :: 18:47 | Komentuj (0)

Nadal tu jestem.
Ależ się zdarzyło dużo zmian w międzyczasie.
A teraz wracam do problemów które zostawiłam.
Ośrodek ma cię wzmocnić trochę a potem wracasz do świata, do radzenia sobie z samsarą?
Znaczy że jestem już wzmocniona, bo przecież jest ochrona.
Znaczy że jestem w stanie to znieść.
Po śmierci ojca jestem pathetic czy useful? Chcę być użyteczna

04.03.2017 :: 16:32 | Komentuj (2)
Ostatnio:
mam miesiąc przerwy w terapii
chyba zakończyłam korzystanie z pomocy finansowej mojego ojca oraz najchętniej kontaktowanie się z nim
walczę o życie kota z cukrzycą i nie zajmuję się przeprowadzką
uczę się jeździć samochodem
nie mam pieniędzy a wydaję je
Mam stres stres stres

02.02.2017 :: 02:45 | Komentuj (0)
Myślenie   o samej sobie, refleksja, zachwyt nad tym że mogę sama ze sobą porozmawiać. Jest myśl że to absolutnie niewłaściwe, zajmowanie się sobą "dumanie" zamiast działania, co cię tam tak interesuje, co tu jest w tobie ciekawego? co się tak sobie przyglądasz, takie ciekawe te nóżki? ale śmiesznie sobie nóżki oglądałaś.. Nie interesuj się tak. Zrób coś, co tak siedzisz. Tak słyszałam takie różne zdania.
Ale to też jest wspaniałe! Pamiętam jak odkryłam autorefleksję i potem ją celebrowałam. To można namalować tylko, to jak to jest rozmawiać ze sobą. Wyobraź sobie taki obraz, dziewczynka stoi na jakiejś otwartej przestrzeni, na polu, pastelowe kolory, ona stoi tyłem, ma kapelusz i sukienkę i ta sukienka powiewa na lekkim ciepłym pachnącym wietrze. Powiewają długie wstążki od kapelusza. Na niewidocznej twarzy jest pewnie leciutki uśmiech. Cały obraz, cały świat został namalowany dla niej. Jest ramą dla jej wewnętrznego dialogu. Jest perfektcyjna, arcyciekawa, jej świat jest żywy. Ona jest żywa. Obraz namalowany z miłości. Jest miłością.

29.01.2017 :: 13:16 | Komentuj (0)
Prokrastynacja -to społeczna epidemia. Kiedyś sądziłam, że tylko ja mam ten problem, rozkręcał się chyba od liceum, choć wtedy przyczyną były 'miłosne zawirowania' oraz przemęczenie i lęk. Lęk i złość to chyba ważne elementy odkładania. No i skąd ta epidemia? Może dlatego, że szkoła i rodzice zmuszali moje pokolenie do działania a my chcieliśmy tylko być z mamą i tatą i cieszyć się życiem i być kochanymi. A tutaj tylko warunkowa akceptacja i perfekcjonizm, no i narcyzm rodzicieli (teraz już także nasz). To moja najlepsza odpowiedź. A ja dodatkowo jeszcze z bierno-agresywnym rysem ofiary. Bycie ofiarą to chyba jeszcze większa epidemia. Tutaj pomocna jest psychoterapia i inne formy rozwojowe np dobre warsztaty i dobra grupa. Żeby w ogóle zacząć to DOSTRZEGAĆ i rozumieć, że jestem ofiarą i to jest mój problem. Właśnie - nie jestem, tylko decyduję się być. Bo jak jest ofiara to jest i kat, jeśli jest projekcja jakiś kat się zawsze znajdzie i wtedy klik - i znowu znana mi rola się może pojawić.
Z roli ofiary trudno się mierzyć z życiem, nieprokrastynować i realizować jakieś swoje życiowe plany. Trudno i niezwykle wszystko wtedy boli.
Ostatnio na szczęście miewam kontakty z ludźmi, którzy w swej mądrości mogą mi pokazać, że cierpienie jest moim wyborem i do tego totalnie głupim.
Marzenie - zrzucić to obciążenie, tego kamora rodzinnego rzucić w pizdu i zobaczyć że DECYZJA JEST ŁATWA I ZALEŻY TYLKO ODE MNIE. Co za szczęście! przypominam sobie różne rzeczy które sama zrozumiałam w okresie dojrzewania (bo prawdą są i każdy to intuicyjnie wie) min, że potencjał jest olbrzymi i decyduję JA. Ale :( zmiana wymaga trwałej zmiany nawyków a jak jest się w czarnej dupie to jest to żmudny proces i mało porywający i wtedy łatwo się zagubić. Odrzuca mnie to i próbuję sobie powiedzieć, że z jakiś powodów nie mogę, nie wolno mi.
Mam drugi okres buntu, 30 lat.

17.01.2017 :: 20:08 | Komentuj (3)
Jestem już licencjatem od jakiegoś czasu. Trzydziestolatką.
Nie ma wiele do powiedzenia. Nawyk zwlekania nie zniknął w 2017 roku, ma się świetnie
Staram się wprowadzić nawyk medytacji codziennej (przynajmniej co któryś dzień pamiętam się postarać).
Rodzinie mam 'mówić prawdę' by urealniać sytuację dla samej siebie, bo przez ich projekcje się nie przebiję pewnie.
NO to po co mi taki kontakt, to uporczywe zgłaszanie prawdy dla siebie. To już lepszy brak kontaktu. Czy umiem ich kochać, dawać im miłość? Na odległość chyba potrafię, wymaga to ćwiczeń, ale jest.

30.11.2016 :: 12:05 | Komentuj (1)
Praca przyjęta, jest okej, dziś wpis
Mindfuck po terapii już 3ci dzień
Generalnie jestem niebeznadziejna ale taka że można się na mnie tylko złościć i mi współczuć

24.11.2016 :: 12:22 | Komentuj (0)
Nadal czekam na sprawdzenie przez promotora, nadal czekam na reakcje pana od materaca.
Obejrzałam kilkanaście filmów, odkłaczyłam wiele ubrań.
Teraz biorę się za pracę zawodową ;/ Nie tak kolejność jak sobie zaplanowałam;]

Designed by Selma
Created by Gorim
Photo by Krzysztof Kudyba
ALL RIGHTS RESERVED